_Blog incognito - e-blogi.pl
_Blog incognito
Wesoła Justynka 2017-10-18

Lecę w listopadzie na delegację do Londynu. Dziś przychodzi do mnie podekscytowana menadżerka i oświadcza "Ola, lecę z Wami! (załóżmy, że jestem Ola) A właściwie z Kasią lecimy." No okej spoko uśmiecham się grzecznie i mówię "O, fajnie, no to razem będziemy w hotelu w takim razie". "No tak, tak. Wybierzemy się na piwko i na fish&chips" Zdziwiona bezpośredniością odpowiadam "Ok, nie ma sprawy". "Ola! Trzymam Cię za słowo." rzuca jeszcze odchodząc żwawo, aż kiteczka jej się zatrzęsła. Jakoś tak się składa, że menadżerka jak i head designer'ka bardzo mnie lubią. W zeszłym tygodniu pojechaliśmy na integrację. Trochę mnie to zdziwiło, ale hotel był absolutnie na wypasie. Było tam wszystko - bar, spa, sauna, basen, pokój gier, nawet hotelowy sklepik spożywczy, dla leniwych gości. Firma postarała się. Jako, iż była to pierwsza integracja, w której uczestniczyło kilka departamentów oraz część ludzi z biura w Warszawie, to integrowałam się z tymi, z którymi nie mam na codzień kontaktu a nie z ludźmi z naszego zespołu. Jak integracja to szeroko! Z uwagi na to, że jako jedyna z mojego zespołu przepadłam gdzieś jak woda w kamień (prawda taka, że polazłam na spacer brzegiem plaży z dziewczynami z Warszawy, a następnie wylądowałam z nimi w barze i popijałam Mohito), to dotarłam na kolację w hotelu dosyć późno. Lekko podpita menadżerka (a imię nadajmy jej na przykład Justyna) widząc mnie z oddali podchodzi i rozkłada ręcę. Lekko wygłupiona również rozkładam, (myśląc sobie w międzyczasie "trzymajcie mnie niedźwiedzie! przecież nawet własna matka aż tak mnie nie wita"), po chwili dochodzi do uścisku. "Ola, gdzie Ty byłaś? Szukałyśmy Cię!" Staram się pokryć osłupienie udawaną naturalnością i uśmiecham się serdecznie. Myślac o tym kto jeszcze i niby dlaczego mnie szukał?! Po chwili Justyna dodaje "...ale dobrze, że już jesteś". Zrobiło mi się niezmiernie miło. W końcu to przełożona. Ogólnie to była nazwijmy to nieźle wyluzowana tego wieczoru. Nie przeszkadza mi to a ściślej nie obchodzi mnie to. Ma dziewczyna prawo się wyluzować, na codzień ma w pracy wiele stresów - zarządza budżetem a jeśli chodzi o cyferki i słupki sprzedaży to wszystko musi być odpowiednio kontrolowane. Wiadomo. Były jednak osoby, które mówiły "a widziałaś jak ta.. się ubrała?", "a widziałaś jak kiecka jej się podwinęła? - przecież to nie wypada!". Ludzie! A może ściślej - ogromna rzeszo dziewczyn, przestańcie skupiać się na innych. To niemądre. Uważam, że obgadywanie jest nieeleganckie, ale jest strasznie babskie a ja z tymi babami wiecznie mam styczność. Nie uczestniczę w tych dyskusjach, mnie to nie obchodzi, nie ekscytuje, nie bawi. To nie jest chyba kwestia tolerancji czy dobrego wychowania. To być może jest kwestia tego, że ja lubię ludzi a zawistne lub poszukujące atrakcji w ploteczkach dziewczyny nie są dla mnie interesującymi partnerkami do rozmów. Nie umiem obgadywać negatywnie. Nigdy nie umiałam. Tak sobie myślę, że Justyna-menager i Kasia-head designer chyba są podobne. Szczęśliwe mężatki, serdeczne i lubiące ludzi, ale też na swój sposób wrażliwe kobietki. No ok mężatką nie jestem, ale cała reszta się zgadza. Swój do swojego ciągnie najbardziej. A tak swoja drogą to chyba za bardzo analizuję. No cóż jakiś materiał na post musiał być! Tak czy siak przełożone lubią mnie i tyle. Ze wzajemnością :) Wiwat, wiwat fajnym kobietkom!


Ważny dzień 2017-10-16

Czasami wydaje mi się, że pozjadałam wszystkie rozumy. Niestety nic z tych rzeczy, nie jestem, aż tak życiowo kompetentna, by wpływać na życie innych. Prawdziwa miłość to pełna akceptacja. Czasami myślimy, że musimy zrobić to czy tamto, żeby zasłużyć na miłość, uznanie czy sukces. Większość mojego życia tak minęła. Niestety takie życie to życie namiastkami szczęścia. Im dłużej się nimi żyje, tym bardziej brakuje czegoś więcej. Nie powinnam żyć  tak jakby wszystko ode mnie zależało, bo tak nie jest. Nie wszystko ode mnie zależy.


Dlaczego Cię kocham? Nie dlatego, że coś mi dasz czy nie. Dzisiaj to zrozumiałam. Nic od Ciebie nie oczekuję. Nie musisz mi już nic udowadniać. Kocham Cię po prostu za to, że jesteś tym kim jesteś. Myślałam, że wydaje mi się, że muszę to jakoś zracjonalizować i robiąc to zatracałam się w negatywnych emocjach. Co czułam? Ból, lęk, zagubienie i rozczarowanie.  Dziś nie muszę już nic racjonalizować. Czuję radość w sercu, bo wiele zrozumiałam. Zrozumiałam to, że kocham Cię. Najważniejsze, że nic od Ciebie nie oczekuję. Chcę tylko Twojego szczęścia, bo wiem, że Twoje szczęście będzie moim szczęściem. Tyle musiałam zrozumieć, by znaleźć się w tym miejscu. Czuję tak jakbym kochała Cię miłością bezwarunkową. Gdy to zrozumiałam, to zdałam sobie sprawę, że to wszystko jest niesamowite. Wcześniej wypatrywałam zachłanne znaków a dziś już ich nie potrzebuję do szczęścia. Wiem również, że będziesz przy mnie duchowo mimo odległości. Wiem, że czasami o mnie myślisz. To mi wystarczy. Jeśli jednak uznasz, że chcesz się jeszcze bardziej do mnie zbliżyć, to będę na pewno bardzo szczęśliwa. Jak do tego doszło, że piszę to co piszę? Nie wiem, nie umiem tego racjonalnie wytłumaczyć. :) To nie jest matematyka. Tak widocznie miało być. Będę sobie żyła skromnie miłością do Ciebie i będę bardzo często o Tobie myślała, by wszystko układało się po Twojej myśli. Nie po mojej myśli, tylko po Twojej. Tymczasem idę spać. Wiem, że zasnę spokojnie. Jesteś niesamowicie wyjątkowy. :)


Muzyka 2017-10-15

Czasami myślę, że muzyka jest jakąś ważną częścią mnie. Myślę, że bez niej nie byłabym szczęśliwa w pełni. Przeżywam ją całym ciałem i całą duszą. Lubię być zaskakiwana muzycznie, łaknę tego. Wiecznie szukam nowych przeżyć. Muzyka jest różna - taka, która mnie fascynuje, wzbudza emocje oraz taka, której nie rozumiem, ale staram się być otwarta. Był sobie taki pewien weekend, w którym nie miałam nic zaplanowanego a bardzo chciałam coś przeżyć. Dni nie mogą być płaskie. Wybrałam się sama do filharmoni. Ubrałam sobie czerwone buty, pomalowałam paznokcie na czerwono. To chyba była randka. Muzyczne przeżycia zafundował wirtuozowski duet: Piotra Paleczny (fortepian) i Konstatnty Andrzej Kulka (skrzypce). Dyrygentem był Jakub Chrenowicz. Chciałam iść na ten koncert, dlatego, że bardzo interesowało mnie wykonanie Konstantego Kulki. Bardzo lubię twórczość jego córki, dlatego interesowała mnie muzyka jej taty, by poznać bliżej środowisko muzyczne, w którym wzrastała. Jestem pod ogromym wrażeniem umiejętności technicznych muzyków, ale również tego jak zmysłowo wpływali na odbiorców. Takie umiejętności, to zapewne lata pracy. Jestem również pod ogromnym wrażeniem tego jak dyrygent ujarzmiał dźwięki całej orkiestry. Muzyka klasyczna wymaga kompetencji najwyższej rangi. Jest czymś zupełnie innym od muzyki popularnej, porusza inny poziom wrażliwości muzycznej. Wybrałam się na koncert, ponieważ pragnęłam przeżyć, które odczuję całą sobą, całym ciałem, pragnęłam również wzruszeń. Podczas koncertu odbyła się krótka prelekcja dotycząca twórczości Tadeusza Kościuszki, tak tego Kościuszki od powstania. Obceny rok jest Rokiem Kościuszkowskim, o czym dowiedziałam się na prelekcji. Wszyscy znają Tadeusza Kościuszkę za wielkie czyny dla Polski, jednak niewielu ludzi wie, że skomponował on 3 utwory na fortepian. Ciekawie dowiedzieć się zaskakujących informacji muzycznych o historycznym Bohaterze Polski.


Nie słucham muzyki klasycznej na codzień. Będąc na studiach bardzo często w pracowni rzeźby słuchałam radia RMF Classic z piękną muzyką filmową. Wspominam o tym, bo ta pracownia miała swój swoisty klimat. To chyba wpłynęło na to, że bardzo polubiłam rzeźbienie. Uczęszczałam do pracowni, nawet będąc na magisterce, gdy nie była ona zawarta w moim planie zajęć. Ciekawe jak to jest współczesnie - czy większość ludzi mająca styczność z muzyką klasyczną zna ją głównie z filmów. Wcale nie zdziwiłoby mnie to. Zastanawia mnie również jak często przeciętny Polak wybiera się do filharmonii. Ja nie chodzę praktycznie wcale. Myślę, że powinnam to zmienić i poszukać w muzyce klasycznej twórczości, która najbardziej do mnie trafia. Znam różne utwory z filmów, jak na przykład piękne utwory Hans'a Zimmer'a z filmu "Gladiator", który niedawno był w Polsce (bardzo żałuję, że za późno zainteresowałam się wydarzeniem), jednak chciałabym poszukać w muzyce klasycznej bardziej wnikliwiej tego co mnie porusza. 


Koncert był dla mnie przyjemny i wiem, że co jakiś czas zafunduję sobie takie doświadczenie. Gdy byłam młodsza, to jedynym ulubionym utworem z gatunku muzyki klasycznej był Lot Trzmiela w wykonaniu Nikołaja Rimsky-Korsakow'a. Rytmiczność tego utworu niesamowicie pobudza moją wyobraźnię. Tego chyba bardzo oczekuję od muzyki - pobudzenia wyobraźni. Ja sobie tego trzmiela wyobrażałam - trzmiela wraz jego lotniczymi perypetiami. Dlatego utwór ma dla mnie osobiście pierwiastek dowcipu, co mi również bardzo odpowiada.


Dla kontrastu opiszę mój wczorajszy wypad na imprezę z moimi wspólokatorami. Strasznie nie chciało mi się iść, ale wszyscy przybyli nalegali, bym się z nimi wybrała, zatem ostatecznie zdecydowałam się. Dlaczego nie chciałam iść? Z jednej strony nie chciałam mieć straconego niedzielnego poranku a z drugiej po prostu chciałam się pouczyć. Sądzę, że prawdziwe życie polega na wzbogacającym spędzaniu czasu. Impreza taneczna jest rozrywką z uwagi na ruch i bardzo to lubię, ale nie mam potrzeby wychodzenia na imprezę zbyt często, choć jestem bardzo często do tego namawiana. Tak czy siak wybrałam się i nie jestem usatysfakcjonowana. Bardzo lubię ludzi, z którymi wybrałam się, jednak poszliśmy do miejsca, gdzie leciała muzyka disco polo, czego kompletnie nie spodziewałam się. Nie rozumiem, dlaczego tak wielu wielbi tą muzykę. Ona ani nie jest skomplikowana rytmicznie ani teksty nie mają większego polotu. Na czym polega jej fenomen? Tańczyłam trochę, by nie zrobić moim współtowarzyszom przykrości, jednak czułam się strasznie nieswojo. Disco polo jest dla mnie ciekawostką muzyczną a raczej to jak wielu ludzi porusza. A może nie porusza na głębszych poziomach tylko porywa do tańca i to wystarczy? Nie potrafię żyć, aż takimi kontrastami muzycznymi. Pewnie dlatego, że muzyka instrumentalna towarzyszyła mi od dziecka. W domu mojej babci stał zawsze ogromy fortepian, na którym wujek czasami grał, gdy tylko przyjeżdżał do Polski w odwiedziny. Jego osoba była zawsze dla mnie bardzo interesująca. Z jednej strony był wysokim mężczyzną o dość niskim tembrze głosu i wzbudzał we mnie gromy respekt, ale też ogromną sympatię. Z drugiej strony fascynowała mnie jego inteligencja i naturalna zdolność to spraw manualnych. Był muzycznym samoukiem, według mnie o nadprzeciętnych zdolnościach. Gdy zasiadał do fortepianu, to czuło się, że gra całym sobą. Nie wiem co podyktowało mamą, by zapisać mnie do szkoły muzycznej, bo nigdy jej o to nie pytałam. Często zastanawiam się czy to właśnie ona wpłynęła na ukształtowanie mojej muzycznej wrażliwości. Podobno dostałam imię na cześć pewnego utworu Czerwonych Gitar. Jestem bardzo wdzięczna za to, że moja mama od najmłodszych lat zapisywała mnie na różne zajęcia plastyczne, jak i muzyczne. Te najmłodsze doświadczenia ukształtowały mnie a dorosłe życie jest potwierdzeniem, jak bardzo były dla mnie ważne. Dzięki Mamo!


Intrygujący Benjamin 2017-10-13

Benjamin Clementine. Brytyjski wokalista, pianista i kompozytor w jednym. Jego muzyka nie jest muzyką, której mogłabym słuchać nieustannie w każdych okolicznościach, ale interesuje mnie ta odmienność i unikatowość twórcza. Sam artysta jest niesamowicie kompletny dla mnie. Twórczość jest obrazem szerokiego wachlarza inspiracji samego artysty począwszy od muzyki klasycznej na elektronicznym brzmieniu kończąc. Śpiew przypominający mowę jest okraszony ornamentami z fortepianu, co mi osobiście najbardziej się podoba z uwagi na moje zamiłowanie do brzmienia tego instrumentu. Teledyski niewątpliwie zasługują na to, by pochylić się nad nimi dłuższą chwilę. Zwróciłam uwagę na utwór Phantom of Aleppoville:


Benjamin Clementine - Phantom of Aleppoville


https://www.youtube.com/watch?v=3m5PuSmOZYo


Reżyseria teledysku, ale też zróżnicowanie muzyczne utworu w różnych jego fragmentach jest podporządkowane głównemu problemowi poruszanym przez artystę jaką jest odmienność oraz temat uchodźców. Benjamin doskonale rozumie prześladowania, ponieważ sam kiedyś ich doświadczył. Ciekawe przedstawienie skłoniło mnie do kilkukrotnego odtwarzania teledysku. Fascynuje mnie postać muzyka, ponieważ mam wrażenie, że swoim nisztampowym wizerunkiem (mam na myśli oczywiście fryzurę), ale przede wszystkim muzyką manifestuje swoją odmienność, którą przekuł w swój atut. To tylko świadczy o życiowej i twórczej dojrzałości. To do mnie trafia, bo zawsze uważałam, że w odmienności można pokładać nadzieje. Jest w niej ogromna siła, która niezawsze jest oczywista. Dziękuję Tobie Benjaminie za to, że jesteś. 


Angielski 2 2017-10-12

SŁÓWKA


to root around - przeglądać, szperać, grzebać


inside out - na odwrót, na drugą stronę, od podszewki, na wylot


seams - łączenia, szwy


plagiarism - plagiat


by one iota - co do joty, co do najdrobniejszych szczegółów


to turn out - okazywać się


property - własność


trademark - znak towarowy


copyright - prawo autorskie


to speak out - mówić otwarcie


to splatter - ochlapać, bryznąć


knock off artist - artyści-podrabiacze


handful - garstka / utrapienie


seminal - nowatorski, doniosły, brzemienny w skutki


building block - element budowy


ownership - posiadacz


incentive - zachęta, bodziec


familiar - kompan, druh / znany, obeznany


behind - za / potem


to argue - spierać się, dowodzić, argumentować


critical - przełomowy / krytyczny


to elevate - wynosić


to consider - rozważać, zastanowić się, uznawać


notorious - znany, powszechnie wiadomy


peer - rówieśnik / to peer - przyjrzeć się


to incorporate - włączyć


riff - improwizować (w humorystyczny sposób)


suspect - podejrzany


establish - stworzyć, założyć


lack - brak / to lack - odczuwać brak


to knock - uderzać


remain - pozostać


stint - okres/to stint - skąpić


to come off - oderwać się


counterfeit - fasyfikat


virtues - zalety


the virtues of copying - zalety kopiowania


democratization of fashion - demokratyzacja mody


faster establishment of global trends - szybsze powstawanie globalnych trendów


induced obsolescence - wymuszanie wychodzenia z użycia


acceleration in creative innovation - przyspieszenie kreatywnej innowacji


bottom line - kwestia zasadnicza


bunch - grono


anecdote - anegdota, historyjka


coherent - spójny


one-liner - zgrabne powiedzonko, dowcipna uwaga


novelty - nowość, nowina


to register - zarejestrować


litigation - spór sądowy


wacky - zwariowany


barely - zaledwie


tethered - przykuty, przywiązany


to subvert - obalić, skorumpować, doprowadzić do zerwania


versus - kontra


binary - dwuskładnikowy


FILMIK:


https://www.ted.com/talks/johanna_blakley_lessons_from_fashion_s_free_culture#t-85675


Wieczorny seans 2017-10-11

- "Popełniłeś błąd zakochując się w takiej dzikiej dziewczynie. Zawsze znosiłeś do domu ranne ptaki i zwierzęta. Jastrzębia ze złamanym skrzydłem i dorosłego rysia ze złamaną nogą. Pamiętasz? Nie kochaj dzikich zwierząt. Im mocniej kochasz, tym stają się silniejsze, w końcu uciekają do lasu albo na drzewo, a z drzewa już tylko jeden krok w chmury."


(...)


- "Wiesz co jest z Tobą nie tak Panno Niczyja? Jesteś tchórzem. Boisz się przyznać, że życie jest faktem, i że ludzie są skłonni do miłości. Chcemy należeć do innych, bo to jedyna szansa na prawdziwe szczęście. Nazywasz siebie wolnym duchem i dziką istotą. Przeraża Cię myśl, że ktoś zamknie Cię w klatce. Skarbie, Ty już w niej jesteś. Sama ją sobie zbudowałaś. Prętami tej klatki nie jest w Tulip w Teksasie ani Somalia. Wszędzie czujesz się jak w klatce! Nieważne dokąd uciekasz, zawsze wpadasz na siebie."


Wyzwanie na nowy rok: Nauczyć się nie bać się potrzebować kogoś. 


Angielski 1 2017-10-11

SŁÓWKA:


to figure out - zorinetować się


inablility / ability - niezdolność / zdolność


nerd - głupek


to influcence - wpływać


to misinterpret - błędnie interpretować


two-dimensional - dwuwymiarowy


quality - cecha, jakość, gatunek, walor


to play up - podlizywać się 


to happen - stawać się


basically - zasadniczo, z grunto, mówiąc wprost


cardboard - karton


multifaceted - wielopostaciowy


happen - zdarzyć się / przypaść


flaw - wada


weaknesses- słabości


immediate - natychmiastowy


likable - miły, sympatyczny


relatable - możliwy do powiązania


acknowledged - uznany, niekwestionowany


to acknowledge - przyjąć do wiadomości, potwierdzić


protagonist - główny bohater


complex - złożony, rozbudowany


bundle - pakiet


contradiction - zaprzeczenie


contradictory -sprzeczny


accurate - dokładny


geek - nudziarz


premise - założenie, przesłanka


sophomore - student drugiego roku / uczeń drugiej klasy


to reconcile - uspójniać


sake - powód


empowerment - upoważnienie


misconception - błędne przekonanie


to live up - dorosnąć


insecure - niepewny


spread - rozpiętość


to submit - podporządkować


launch - rzecz. wprowadzenie nowego produktu na rynek / czas. uruchomić, startować, wprowadzać


excerpt - fragment


apologeticaly - przepraszającym tonem


FILMIK:


https://www.ted.com/playlists/40/isaac_mizrahi_talks_that_are


Typowanie zwycięzców 2017-10-08

Jako, iż jestem tą jedną z fantastycznych, nietuzinkowych dziewczyn na wymarciu, o którą mężczyźni winni się bić albo chociaż walczyć słownie, pozwolę sobie podać kilka ważnych wskazówek. Drodzy Panowie, proszę nie kupować mi tylu kwiatów, ponieważ mam ograniczoną liczbę wazonów. Proszę nie wystawać u mnie pod oknem i nie śpiewać serenad, bo sąsiedzi się skarżą. Bezwględnie proszę mi nie mówić jaka jestem śliczna, bo tego szczerze nienawidzę. Jestem bardzo ładna wewnątrz i to jest dla mnie najważniejsze. Proszę natomiast zdobywać mnie po męsku. Konsekwentnie i zdecydowanie. Nie lubię nadmiaru komplementów, słowa nie mają znaczenia takiego jak czyny. Proszę być przy mnie duchowo. Proszę mnie pytać i próbować zrozumieć. Pozwalam również na głaskanie mnie, jednak i z tym ostrożnie. Dlaczego? Bo zdobywanie mnie trochę trwa, więc proszę nie liczyć na za wiele na początku. Gdy któremuś z was uda się pokonać etap pierwszy poznania mnie, to wówczas szczerze pogratuluję. Mogę nawet ewentualnie dać buziaka. Tak, ja wiem, że ja jestem jedna a was tak wielu, to dość stresogenne dla was. Nie martwcie się, każdemu poświęcej pięć minutek. A i pamiętajcie, że wtedy kiedy mówię NIE, to czasami myślę TAK, jednak rozsądek podpowiada mi NIE. W związku z tym bierzcie poprawkę na moje słowa. Generalnie wygrają szczęście ze mną najwytrwalsi, tacy którzy chcą mnie mieć blisko i nie boją się życia oraz potrafią walczyć konsekwentnie o moją uwagę. Powodzenia!


Jak się nie zakochać? 2017-10-07

Sytuacja jest taka, że widzę potrzebę interweniowania. Za często jestem świadkiem smutków i smuteczków spowodowanymi rozczarowaniami partnerem, bądź partnerką. Ludzie ranią się, czasami rozstają się i płaczą. No przecież to bez sensu. Trzeba temu zapobiec. Już lecę z ratunkiem! Przede wszystkim bezwglednie należy unikać miejsc zatłoczonych, gdzie istnieje największe niebezpieczeństwo poznania jakiegoś samca. Jeżeli już jakimś dziwnym przypadkiem natrafi się na kogoś w niespodziewanych okolicznościach na przykład w warzywniaku, to należy spuścić wzrok i zrobić odpychającą minę. Jeżeli dany osobnik jest kumaty, to odpuści i odechce mu się podrywania. Jeśli nie jest kumaty (a najczęściej jednak są), to wówczas należy wcielić w życie procedury awaryjne. Wtedy najlepiej jest beknąć ostentacyjnie lub zacząć dłubać w nosie. Powinno podziałać. W najlepszym przypadku dany osobnik przekaże przykłady zachowań z procedur awaryjnych innym kolegom, a z tego to już płyną same korzyści. Wówczas może się okazać, że mamy spokój w dłuższej perspektywie i to od większego grona samców. To jest równoznaczne z mniejszymi stresami, które towarzyszą zawodom miłosnym. Czy muszę tłumaczyć dlaczego warto unikać zakochania? Plusów jest cała masa. Na pierwszy plan wysuwa się niezależność, następnie skupianie się na sobie i rozwoju. To wszystko nie przekłada sie na odczuwanie największego szczęścia jakie człowiek jest w stanie odczuwać, ale jest to na pewno bezpieczne. Powodzenia!


Poranny apel 2017-10-01

Świt, polana nieopodal lasu skąpana w pierwszych promieniach słońca, poranna rosa i chłód. Zbiórka kilkudziesięciu mężczyzn ubranych w wojskowe mundury. Nienaganny wygląd, buty wojskowe za kostki starannie wypastowane, mundury schludne i czyste oraz ogromna dawka zapachu Old Spice mieszającego się zanikającą już mgłą spowijającą całą polanę. Wszyscy stoją w szeregu na baczność w pełnej gotowości do wysłuchania porannego apelu. Polana przy lesie jest ogromna i jest w stanie pomieścić tak liczne towarzystwo pełne testosteronu. Gdzieś w oddali jakiś ptak zakłóca ciszę natrętnie ćwierotoląc w sposób nadmiernie emocjonalny. Mężczyźni jednak są niesamowicie skupieni i z dumnie wypiętą piersią do przodu oczekują przemowy mającej zaraz nastąpić. Następna scena przedstawia wkraczającą na polanę kobietę. Wszyscy mężczyżni jeszcze bardziej prostują się i zdaje się jakby jeszcze bardziej przy tym spinali pośladki, na ich twarzach zwróconych karnie przed siebie rysuje się pełna powaga i skupienie. Kobieta również w stroju wojskowym mimo niewielkiego wzrostu budzi szacunek. Wchodzi rezolutnie na polanę zamaszystymi krokami tak obszernymi, że chwilami wygląda jakby chciała sobie niski wzrost zrekompensować zdecydowaną mową ciała i dużymi krokami stawianymi trochę wbrew jej budowie ciała. Z rękoma złożonymi z tyłu rozpoczyna przemówienie przechadzając się równolegle do pierwszego szeregu w jedną i drugą stronę. Chodząc tak, od czasu do czasu rozgniata masywnym traperem (trochę za dużym jak na jej drobne stopy) a to jakiegoś żuczka, a to jaką mrówkę. Nie zauważa tego, ponieważ widać, że ma misję do spełnienia i nie patrzy pod nogi. W nieco innych okoliczność kilka dni wcześniej, w kolorowych sukienkach biegała sobie beztrosko z koleżankami po polanie zachwycając się każdym motylkiem i robaczkiem mówiąc nieco piskiwym głosem ojej jaki uroczy ten motylek, ojej jaki słodziutki ten pasikonik!. Obecnie jednak ma coś ważnego do zaapelowania a sytuacja jest na tyle poważna, że ona sama również musi być poważna. Nagle staje na środku zwrócona do mężczyzn i wydaje polecenie uroczystego wciągnięcia flagi na maszt. Flaga powoli wciągana na górę po chwili ukazuje się w całej swojej okazałości. Na białym płótnie widnieje kółko ze strzałką oraz kółko z krzyżykiem przenikające się wzajemnie. Wiatr na wysokości powoduje gwałtowne ruchy flagi i niejako prognozuje równie gwałtowną najważniejszą część przemowy. 


Drodzy mężczyźni! W tym miejscu pojawia się dłuższa pauza. Na części twarzy widać jeszcze większe napięcie, u niektórych pojawia się nawet pot na skroni. Mała Mi (tak nieoficjalnie nazywana) jest mała, rezolutna i zarazem bardzo konkretna. Po chwili kontynuuje przemowę. Jak powszechnie wiadomo współcześne kobiety chcą się rozwijać i zajmować w firmach wysokie stanowiska, w związku z czym nieustannie samoudoskonalają się zawodowo. Powoduje to złożone sytuacje, w których to muszą godzić nieustanną naukę z dbaniem o ognisko domowe. Wszelkie czynności takie jak pranie, sprzątanie, przgotowywanie posiłków teoretycznie winny się odbywać po godzinach pracy. Ale... W tym momencie pojawia się druga pauza, prowadząca apel zatrzymuje się i rzuca przenikliwe spojrzenie w pary oczu jedną po drugiej nieszczęśliwcom stojącym w pierwszym rzędzie. Wszyscy jednak stoją nieruchomo i starają się utrzymywać to samo spięcie pośladków jak na początku. ...wiem, że wśród was znajdują się tacy, którzy nie rozumieją wielu kwestii i nieustannie porównują swoje partnerki do swojej mamy. Muszę przywrócić was na ziemię - to nie jest wasza mama. Wasza mama zajmowała się wami, gdy rąbaliścia w pampersy a potem miała ogromny problem, gdy okazało się, że dorośliście, bo sama nie wiedziała kiedy to nastąpiło. Dla ogromnej części z Was, mama z czułością przygotowywała każdy kawałek mięsa, robiła młode ziemniaczki pokryte roztapiającym się masełkiem i okraszała je solidnie zieloną pietruszką mającą tak cholernie wiele witamin! Wszystko dla synusiów, by rośli zdrowo. Ja nie mówię, że to coś złego. Jednak jesteście już mężczyznami i musicie poznać prawdziwe życie oraz zrozumieć, że współczesne kobiety starają się robić wszystko jak najlepiej, jednak NIGDY, ale to NIGDY nie będzie 'tak jak u mamy'. I jeżeli jest sytuacja, gdy schabowy nie ma takiego smaku jak schabowy mamy to nie znaczy, że to jest to coś złego. Musicie zrozumieć, że inaczej przygotowuje dania kobieta, która zmieniała Wam pampersy a inaczej młoda, ambitna kobieta, która nie wiąże swojego życia z branżą kulinarną. Ona zawsze stara się, bo was kocha, ale nigdy nie będzie 1:1 jak u mamy. Część z Was nie radzi sobie z wyobrażeniami o niezbędnych wartościach, które musi posiadać wybranka. A teraz powiem coś najważniejszego z czego musicie sobie bezwzględnie zdawać sprawę. Im szybciej, tym lepiej dla Was. Jeżeli jesteście pracowitymi, ambitnymi meżczyznami, nieustannie dbającymi o swój rozwój zawodowy rozglądajcie się za pracowitymi, ambitnymi dziewczynami, dla których to samo jest ważne. Jeżeli pracę traktujecie jako jedynie sposób zarobku a ona was niesatysfakcjonuje i wracając do domu ważne jest dla was, by obiadek był zawsze punktualnie o 16 na stole i ani minuty później, to szukajcie kobiety, dla której praca również nie jest pasją i może się wykazać kulinarnie pełniąc obowiązki perfekcyjnej kucharki, która stara się udoskonalać wiedzę wchodząc na różne blogi kulinarne i regularnie studiując różne przepisy, które ostatecznie realizuje. Jeżeli jesteście osobami spokojnymi i ważliwymi, nastawionymi na emocje i trwałe budowanie stabilnej relacji, to szukajcie dokładnie takiej samej dziewczyny. Jeżeli jesteście żądni wrażeń i przygód, to szukajcie takiej, z którą wiele niezapomnianych przygód będziecie mogli przeżyć. Jeżeli kochacie porządek i czystość a wasz pokój przypomina starannie poukładaną i czystą przestrzeń, to szukajcie dziewczyny, dla której porządek jest również nadrzedny i woli nim się zajmować przez wiele godzin niż na przykład w tym czasie czytać książkę lub robić coś, co ją bardziej pochłania, bo jest związane z jej pasją czy zainteresowaniami. NIGDY, ale to NIGDY nie oczekujcie, że wy-nielubiący porządku zwiążecie się z dziewczyną, która ma Wam ten porządek zapewnić, bo mama zapewniała w domu, w którym byłeś wychowany. Jeszcze raz powtórzę - Wasza partnerka, to nie Wasza mama. Wiążcie się z osobami, które są waszym odbiciem i wymagajcie od partnerki dokładnie tyle ile wymagacie od siebie. Nie wymagajcie czegoś co dawała Wam mama. Czasy się wiecznie zmieniają. Kobiety pragną się rozwijać, pracować i uczyć się. Miejcie to na uwadze. Skończywszy te słowa Mała MI zdała sobie sprawę, że wydeptała solidną ścieżkę równoległą do pierwszego rzędu całego zastępu mężczyzn. Po chwili z pewną wewnętrzną satysfakcją i delikatnym uśmiechem wydobyła z siebie jeszcze raz ochrypniętym już głosem donośną komendę Spocznij! Wszyscy jak jeden mąż mogli wreszcie stanąć swobodnie i rozluźnić pośladki a Mała Mi miała poczucie dobrze wykonanej misji. Słońce coraz bardziej grzało, co przyczyniło się do eskalowania pozytywnych emocji. Mała Mi wiedziała, że mężczyźni zrozumieli. Zawsze w nich bardzo wierzyła. Ten dzień zapowiadał się pięknie...


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]